Rumunia na dobrej drodze.

Polityczne trzęsienie ziemi w Rumunii. Skorumpowana partia rządząca dotkliwie przegrywa eurowybory, a jej przywódca ląduje w więzieniu za nadużycia władzy przed kilku laty, gdy był szefem władz samorządowych w jednym z okręgów.

Frekwencja w rumuńskich wyborach do PE wyniosła 49%. Szczególne wrażenie robił entuzjazm obywateli mieszkających za granicą: przed rumuńskimi ambasadami i konsulatami stanęły wielotysięczne kolejki do głosowania. Nawet w ambasadzie w Warszawie głosowało kilkaset osób. Rumuńskie placówki nie były na to przygotowane i zostały przez wyborców zmuszone do przedłużenia głosowania, nawet do szóstej rano. Tylko 3% emigrantów głosowało na partię rządzącą.

Ale i w kraju Partię Socjaldemokratyczną (PSD) oceniono surowo i jej ostateczny rezultat to 23%. Przegrała z opozycyjną Narodową Partią Liberalną (PNL – odpowiednik polskiej PO), która zdobyła 26%, a nieznacznie tylko wyprzedziła nieco antysystemowy, ale bardzo poczytalny politycznie, antykorupcyjny Związek Ratujcie Rumunię (USR), któremu przypadło 21%. Dla rządzącej PSD to wyborcza klęska zapowiadająca na pewno utratę władzy w wyborach krajowych. Dziś wygląda na to, że będą to wybory przedterminowe.

Tym bardziej, że kilka godzin po ogłoszeniu wyników głosowania rumuński Sąd Najwyższy wydał ostateczny wyrok w toczącym się od paru lat procesie prezesa PSD, przewodniczącego Izby Deputowanych Liviu Dragnea, oskarżonego o poważne nadużycia jakich się dopuścił w latach swej działalności w samorządzie lokalnym. Jeszcze dziś Dragnea ma się stawić w zakładzie karnym w celu odsiadki trzech i pół roku więzienia.

PSD przejęła władzę w Rumunii po wyborach w 2016 roku, które miażdżąco wygrała. Jej szef Liviu Dragnea nie został premierem, bo ciążyły na nim prawne zarzuty. Jednak przez prawie trzy lata kierował żelazną ręką z tylnego siedzenia układem rządzącym, wymieniając kolejnych premierów. Ordynował zmiany legislacyjne i kadrowe w systemie wymiaru sprawiedliwości, które miały zapewnić jemu i wielu jego kolegom partyjnym bezkarność wobec ciążących na nich zarzutów korupcyjnych. Wywołało to ostrą krytykę ze strony UE i olbrzymie demonstracje protestu w całym kraju. Jego zapędom przeciwdziałał też niekiedy skutecznie prezydent Klaus Iohannis, etniczny Niemiec z Siedmiogrodu, głęboko przekonany proeuropejczyk wybrany w wyborach powszechnych w 2014 roku.

PSD utrzymywała na bieżąco pewne poparcie społecznie dzięki rozdawnictwu pieniędzy – emerytom, rencistom, pracownikom budżetówki. Przy wzroście gospodarczym wyższym niż w Polsce, rząd Rumunii mógł sobie na to pozwolić. Brukseli odpowiadał, że Rumunia jest suwerennym krajem i na przykład z wymiarem sprawiedliwości może sobie robić co chce. Okazało się jednak, że potencjał niezadowolenia z takiego postępowania jest rosnący wśród Rumunów, którzy chcą, by ich kraj stawał się bardziej podobny do tych krajów, do których wyemigrowało „za chlebem” blisko trzy miliony ich rodaków.

Amb. Bogumił Luft

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s